środa, 23 listopada 2011

Reniferki ( Łośki )

Hmm
Obiecałam pewnej kobiecinie ,że dziś popełnie posta i zaprezentuje renifery które uszyły sie jakiś miesiąc temu.
A ,że nie rzucam słów na wiatr ....









A tak na marginesie macie jakąś metodę na przegnanie lenia ?
Mój już siedzi we mnie dobre 2 tygodnie i nie chce wyjść ,a pasuje by sobie wreszcie poszeł bo dużo rzeczy leży rozgrzebanych i pasuje to wreszcie skończyć.
POzdrawiam serdecznie

28 komentarzy:

  1. Powiem tylko tyle - dziękuję bardzo!!!!
    nareszcie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładniutkie :) Pozdrawiam, Karolina

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne łosie :) Przesłodkie :) A lenia też mam - jak znajdziesz sposób na swojego to chętnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne łośki...Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Kapitalne łosie Ci wyszły, a właściwie patrząc na poroże to chyba reniferki :)Zdolna z Ciebie dziewczynka. Gratuluję:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzieki kobitki za dobre słowo ;))
    Uluś masz racje to renifery są ale ja jakoś na nie mówie łośki ,a wiesz co jest jak kobita se coś umyśli ;)
    Buźka dla wszystkich ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. No jesteś wreszcie!
    Reniferki są świetne :)
    No a Ty kochana odzywaj się częściej!!!
    Lenia wygnać nie pomogę, żadnych sprawdzonych metod nie mam ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajoooowe!! :D Super!
    a na lenia.. hm.. proponuję wyjąć wszystkie przydasie i się na nie gapić :D wtedy zawsze się za coś chwyci...

    OdpowiedzUsuń
  9. Łosio-reniferki wyglądają świetnie i ta łatka z zadzie rewelacja .

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiu,tutaj bywam prawie codziennie tylko jakoś nie chce mi sie fotografować pisac wklejać itd,itd pozatym ciągle robie to samo i jakoś chce Wam tego oszczedzić ;)

    Zuza hmm moje przydasie są w okrojonym składzie ,mało tego wszystkiego juz zostało .
    Za to ciągle sie gapie na tkaninki które kupiłam ostatnio u Uleńki i chciałabym coś uszyć ale dochodzę do wniosku ,że są takie śliczne ,że ich szkoda ciąć ;))

    Bogusiu na "zadzie" ależ sie uśmiałam już zapomniałam ,że takowe określenie dupci jest ;)

    Pozdrawiam i dzieki za odwiedziny

    OdpowiedzUsuń
  11. Łośki cudowne!!!!A lenia też mam niestety:)Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bombowe są te renifery! Jak kiedyś próbowałam uszyć coś ale wyszło zupełnie inaczej niż chciałam. Maszyna nie chce ze mną współpracować:)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://zakatekrozmaitosci.blogspot.com/
    Martita :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Odjechane renifero-łośki :)
    A przepis na przegnanie leniucha i odzyskanie weny również chętnie poznam... ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne reniferki...szkoda, że tak długo je chowałaś...pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedzinki!

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeglądam Twojego blga i nie mogę uwierzyć że tyle fajnych rzeczy robi jedna osóbka.... Ja jestem takim antytalenciem ze szkoda gadać, ale Twoje piękne bąbki ze wstązki mnie zmobilizowały i jutro leze kupic pierwszy zestaw wstązek i szpilek... moze w koncu cos mi sie uda zrobic samej :) na pewno nie beda tak iekne jak Twoje ale będę sie starała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Noooo, co do lenia to radzę go nie oswajać, trudno się później pozbyć cholernika...;)))
    A łośki zajebiOOska!!!:))Dobrze, że są kobieciny które mogą Cię zmobilizować, chwała im za to!:)
    Pozdrowienia, dzięki za wizytę i komentarz u mnie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Lenia trzeba zaakceptować. Znudzi się i odejdzie:-) Fajne reniferki!

    OdpowiedzUsuń
  18. Na lenia dobrze jest wrzucić coś na bloga i czekać na komentarze :). Reniferki śliczne i mam nadzieję, że będzie ich więcej :)). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ależ śliczne! Pierwszy bezkonkurencyjny :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ależ piękne!!! Chcę więcej! :)

    OdpowiedzUsuń