Dawno nie było u mnie aniołów.A przecież to moja największa miłość.
Te aniołki ulepione zostały na przełomie sierpnia i września i tak sobie leżały i czekały aż sie nad nimi w końcu zlituje i je ubiore w kolory.
No więc dziś się zlitowałam i pomalowałam ,a ponieważ lubie anioły w kolorze czerwonym więc takowe powstały z białym akcentem.
Pozdrawiam




Śliczne są i wcale mi się nie kojarzą patriotycznie lecz raczej z miłością :)a poza tym pewnie i same anielinki zadowolone, że czekanie się im opłaciło :) Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńCudowne sa te twoje anioły
OdpowiedzUsuńWOW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Naprawdę inne anioły, bardzo ładne :)
OdpowiedzUsuńStrasznie mi się podobają te oczka i buzinki:)))Słodziakowe aniołki:))) Śliczne!
OdpowiedzUsuńŚliczności. Ajak dokładnie pomalowane - ja zawsze mam z tym problem!
OdpowiedzUsuńDziękuje ,dziękuje ciesze się że Wam się podoba.
OdpowiedzUsuńAndape dokładnie ? szkoda ,że nie widzisz ich na żywo ;))
piękne są! jakbyś kiedyś miała ochotę na wymiankę, to zapraszam, bo zakochana jestem w aniołach solnych wszelakiego pochodzenia i na jakiegoś spod Twych dłoni chętnie bym się skusiła:)
OdpowiedzUsuńNa wymianki zawsze jestem chętna.
OdpowiedzUsuńTeraz nie mam nic konkretnego ale myśle ,że jeszcze w tym miesiacu cos uda mi sie ulepić.
Pozdrawiam
Piękne i radosne :)
OdpowiedzUsuńWitaj! Urocze te Twoje aniołki. Szyjesz też przecudnie, czego ja kompletnie nie potrafię :)Przejrzałam Twój blog i podoba mi się tu, więc postanowiłam się rozgościć. Ja też lepię i nie tylko, zapraszam do mnie :) http://mojehokuspokus.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)